2003-08-14
Częstochowa, Jasna Góra, Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Jasnogórskiej

Kazanie wygłoszone do młodzieży pielgrzymkowej z wałów Jasnej Góry

O Wytęskniona, Pielgrzymkowa i Ukochana Matko moja!

Czcigodni Ojcowie Paulini
Stróże Jasnogórskiej Świętości,
Czcigodni Bracia Kapłani,
Przewielebne Siostry,
Wszyscy Kochani moi Pielgrzymi.

O Boże!
Spadł deszcz!
Kto z Was ma taką wiarę,
co czyni cuda?
O Ty, Przedwieczny,
który lat tysiące
codziennie gasisz
i zapalasz słońce...
Musisz być mocny,
kiedy ciskasz gromy...
Musisz być dobry,
kiedyś miłość stworzył...

Wniebowzięta Matko moja.
Bądź pozdrowiona
przez łzy radości pielgrzymów.
Kocham Cię, Wytęskniona
Matko moja,
boś Słuchającą i Widzącą głęboko.
Wytęskniona Matko moja!

Przyszedłem na Jasną Górę
Jestem przy Tobie!
Pamiętam wszystkie
cuda Twoje!
Czuwam codziennie
u Bram Twoich,
Stolico Mądrości
i Matko Niezawodnej Nadziei.

Znam na pamięć
Twoje oczy, Matko!
Znam rany na twarzy.
Czuję ciepło Twoich rąk.
Jesteś Wniebowziętą,
Ukoronowaną,
moją Wytęsknioną
i Kochaną Matką.

Moje Kochane, Duże Dzieciaki,
Studenci i Żołnierze!
Policjanci i Więźniowie!
Wszyscy Kochani Pielgrzymi
z całej Polski,
od Szczecina i Przemyśla,
od Suwałk i z Legnicy,
z Europy i ze świata,
z Żytomierza i z Łowicza.
Zmęczeni jesteście,
słońcem spaleni,
deszczem obmyci,
dobrocią mocni
i Bogiem radośni.
Kocham Was za to.
Jesteście dla świata
świadkami wiary
i znakiem nadziei.

Wieczorem, w wigilię uroczystości
Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
klęczę u stóp Jasnej Góry
z pokorą i wiarą pielgrzyma.
Wiem, Matko, żeś Wniebowzięta i Królewska,
a dla nas tak dobra i bliska.

Bądź pozdrowiona
przez Częstochowskie bramy,
przez Jasnogórskie kraty
i przez łzy pielgrzymów.

Trudna jest prawda
dzisiejszego święta,
ale wierzę rozumem i sercem
żeś Wniebowzięta.
Bóg Cię zachował, Maryjo,
od wszelkiego grzechu,
nawet pierworodnego,
abyś była godnym mieszkaniem
Słowa, które stało się Ciałem.
Wypadało więc,
aby Ciało Błogosławionej
Maryi Dziewicy
zostało zachowane od zepsucia,
i aby Maryja tryumfowała
nad śmiercią
i była uwielbiona w niebie
na wzór Jezusa Chrystusa
(por. Pius XII, Munificentissimus Deus).

Nie umarłaś, Matko moja,
ale jesteś wzięta do nieba,
by tam zajaśnieć jako Królowa
zasiadająca po prawicy
Nieśmiertelnego Króla Wieków (jw.).

Idę więc za Tobą,
Matko moja,
przez całe życie moje
Drogą Krzyżową.
Wszystkie drogi są z krzyżami.
Są pokrzyżowane jak moje życie.

W Drodze Krzyżowej
na Jasnej Górze
tak czekam na czwartą stację.
Wiem, że przyjdziesz,
bo tak bardzo kochasz
i jesteś Wierna.
Wołam wtedy:
Matko mojej wiary,
weź mnie za rękę
i prowadź,
bo się boję!
Zobacz,
co się na tym świecie dzieje!
Oni podnieśli rękę na Boga.
Osądzili Go
i chcą Go zabić.
I tak się dzieje wciąż.
Ludzie sądzą Boga
i skazują na śmierć.

Ucieknę stąd.
Nie chcę być tego świadkiem.

Trzeba nam iść
w górę,
pod prąd,
wzdłuż potoku,
szukając źródła
starannie ukrytego (por. Jan Paweł II "Tryptyk Rzymski"),
ale kto ze źródła pije
musi uklęknąć
i pochylić czoło (A. Mickiewicz).

Doszedłem więc do końca.
Jestem przy Tobie,
pamiętam,
czuwam!
Moja słodka Pieto!
Stąd, z Jasnej Góry, widać całą Polskę,
stąd widać Nowy Świat.

Dzieciaki moje utrudzone.
Tą Drogą Krzyżową Chrystusa,
drogą misjonarza pielgrzyma
szedł na wzgórze Lecha
i aż do Prusów i Bałtów
święty Wojciech.

Tą drogą szedł św. Stanisław
aż na Krakowską Skałę.
Tę drogę krwią naznaczyli
Męczennicy z Międzyrzeca
i Bieniszewa.
Tą Bramą idą wszyscy płaczący,
szukający sprawiedliwości,
grzesznicy i czystego serca.
Idą aż do nieba.

Tu na Jasnej Górze
leżał pod krzyżem potopu
biały paulin ojciec Augustyn Kordecki,
a dziś patrzy w stronę morza,
jakie przypływają okręty
i nadzieję tchnie w Polaków:
Dzieci moje!
Jeszcze się kiedyś okaże,
iż Najświętsza Panienka
mocniejszą jest
od szwedzkich kolubryn
(H. Sienkiewicz "Potop").

I wstąpił w Naród
Nowy Duch,
a król ślubował we Lwowie
i wracał do Krakowa
i to był cud
obrony Jasnej Góry i Polski.

W dzisiejszą noc,
na Jasnej Górze
trzeba nam jeszcze wspomnieć
Cud nad Wisłą!

Tamtej nocy z 14 na 15 sierpnia
pod Kolumną Zygmunta,
na placu Zamkowym w Warszawie,
modlił się kardynał Al. Kakowski,
i nuncjusz apostolski Achilles Ratti.
Kapłani rozgrzeszali lud Warszawy.
Modlitwa Święty Boże...
Od powietrza, głodu, ognia i wojny
zachowaj nas...
mieszała się z odgłosem
armat spod Radzymina.

Poszedł ksiądz z chłopcami
z gimnazjów stolicy
na tamtą stronę Wisły,
aby bronić Warszawy.
Za Boga i Ojczyznę!
Poszli.
Nie zauważyli,
że potknął się ksiądz.

Pułkownik Dobrowolski
we wspomnieniach zapisał:
Obchodziłem pobojowisko,
po odrzuceniu bolszewików.
Zobaczyłem na ściernisku,
przy miedzy,
między trupami,
leżącego księdza.
Leżał twarzą do ziemi,
krzyż trzymał w ręku.
Miał roztrzaskaną głowę.
Za Boga i Ojczyznę!

To była jedna
z największych bitew świata
(L. d'Abernon).
To było polskie Verdun.

Marszałek Piłsudski mówił
do kardynała Al. Kakowskiego:
Eminencjo!
Ja nie wiem,
jak myśmy tę bitwę wygrali,
ale rozbitek Armii Czerwonej
pod Zambrowem wiedział:
Bo ich asłaniała Bozija Matier!

Krzyżową drogą
szedł do wolności
bohater Westerplatte
major Henryk Sucharski.
Jeśli wytrzymacie dwanaście godzin,
to całą załogę ozłocimy,
deklarował rząd.
Wytrzymali aż siedem dni.
Kapitulacja. Biała flaga.
Dziękuję wam żołnierze!
Spełniliście obowiązek
Jeszcze się Polsce przydacie.
Płakali, łamali broń.
Niemcy oddali im honory wojskowe.
Gdańszczanie chcieli ich zlinczować.

Odtąd droga krzyżowa
przez Prabuty, Hohstein
Lubekę, San Spirito, Bari.

Umierał w szpitalu w Neapolu.
Tylko mnie pochowajcie w Polsce.
Piękne są kwiaty
w słonecznej Italii,
ale bez duszy.
W moim Gręboszowie
kwitnie teraz złotogłów.
Czy wiecie,
jak pachnie macierzanka?
Tu jest woreczek
zasuszonych kwiatów
z drobiną ziemi
z grobu mego ojca.
Tu jest różaniec.
Włóżcie mi go do trumny.


W 1971 r. prochy Majora
spoczęły na Westerplatte.
Przy tym grobie w 1987 r.
modlił się Jan Paweł II
Papież - Polak.
Każdy z nas
ma swoje Westerplatte.
Trzeba jej bronić
jak najświętszej sprawy.

Ależ My Polacy
mamy pokrzyżowane drogi
i życiowe losy.

Nic to!
Tylko mi ciebie, mamo,
tylko mi Polski żal!


W święto Wniebowzięcia, 1941 roku,
umierał w bunkrze śmierci
w Oświęcimiu święty Ojciec
Maksymilian.
Umierał za Franciszka Gajowniczka.
Takiego klechy
jeszcze tu nie mieliśmy,
stwierdził komendant obozu.

Dziewiątego sierpnia 1942 roku
szły do komory gazowej
dwie Żydówki - Edyta i Róża Stein.
Edyta miała piękne oczy
i uśmiech.
Spojrzała na nas.
Pomachała nam ręką
Różo, trzeba nam z Chrystusem
umrzeć za nasz Naród.

A Janusz Korczak - Henryk Goldszmit,
22 lipca 1942 r.
szedł na śmierć z dziećmi Warszawy.
Wziął na ręce dwoje najmłodszych.
Kazał rozwinąć zielony sztandar
nadziei i wzrastania.
Idziemy na wycieczkę - mówił dzieciom.

Mój dobry Nikodemie,
Czy teraz wiesz
co to znaczy:
Trzeba jeszcze raz się narodzić? (J 3, 3)

Może już dosyć tych
Dróg Krzyżowych, krzyżowań
i nieszczęsnych losów.
Może trochę
Chwalebnych tajemnic.
Dobrze.
Przyjdą nowe czasy.
Będą potrzebni nowi ludzie
(St. kard. Wyszyński).
Będziemy Europie potrzebni.
Europa potrzebuje świadectwa wiary (Jan Paweł II - Papież).
Będziecie chodzić z krzyżami
i krzyżowymi drogami.
Będziecie mówić
tym bogatym, mądrzejszym,
bezbożnym,
i kochającym inaczej:
Wierzę w Boga.
Będziecie uczyć Bożych,
nie ludzkich przykazań:
Nie zabijaj,
nie cudzołóż,
nie kradnij,
nie mów fałszywego świadectwa.

A będą nas słuchać
ci dzicy,
porozbierani,
biedni do nagości,
sprzedający miłość,
biorący śluby inaczej?

Będą Was słuchać,
ci bez serc, bez ducha, (A. Mickiewicz)
i te z okrętów
od północy?
Będą!
I będzie wstyd
tym paniom, co przyniosły
oświatę o śmierci
jeszcze nie narodzonych
i tylko za kiepskie
dwa tysiące złotych kary?

O Was, moje Kochane Dzieciaki,
jeszcze raz Europa powie:
Vivat Polonus
unus defensor Mariae!
Niech żyje Polak
jedyny obrońca Maryi!
(A. Mickiewicz)

Jeszcze raz świat się zatrzyma
i powie:
Patrzcie, jak oni potrafią
pięknie żyć!
Patrzcie,
jak oni się miłują!

Będzie ludzkość serdeczna
(C.K. Norwid),
kiedy zaczniemy
walczyć miłością
(K.K. Baczyński).

Przyjdą nowe czasy
Będą wymagać nowych świateł,
nowych ludzi,
nowych mocy.
Bóg je da w swoim czasie
(St. kard. Wyszyński).

Ojcze Prymasie, wstań z klęczek,
powiedz Polakom
z mocą proroka,
jak dawniej:
Kocham Ojczyznę więcej
niż własne serce.

Dla mnie największa miłość
po Bogu i Maryi
- to Polska! (St. kard. Wyszyński)

Do Europy trzeba wejść
z krzyżem,
a krzyż ma wielkie,
na całą Europę ramiona
(A. Mickiewicz).
Trzeba iść przez wiarę,
bo Europa potrzebuje
świadectwa wiary (Jan Paweł II
- Papież).

Ojcze Święty,
dziękujemy Ci
za radosne orędzie
dla Europy
- Ecclesia in Europa.
To nie Unia,
ale Chrystus
ma być Nadzieją
dla Europy.
On jest Pierwszy i Ostatni
i Żyjący.
Przestańcie się lękać!
(por. Ap 1, 17-18)

I nie mówcie inaczej
uczeni i mocni.
Tylko Chrystus
jest naszą Nadzieją
i naszym Ocaleniem.

Europa bez Boga
stanie się Sodomą i Gomorą
i zostanie tylko Morze Martwe,
a tam już nie będzie życia.

Świat nie chce mówić o grzechu,
bo się boi grzechu.
Grzech tylko niszczy.
Może zniszczyć nawet miłość.
Bądźcie ludźmi kultury.
Bo piękno jest po to, aby zachwycało (C.K. Norwid).
Bóg jest Pięknem,
które zadziwia człowieka.
I wtedy człowiek staje się piękny.

Nie mieszajcie miłości z seksem,
młodości z dzikością,
szlachetności z barbarzyństwem
i wolności z uzależnieniem.

Czekam więc na Was,
kiedy staniecie się
spełnioną nadzieją
Kościoła i Ojczyzny.

Czekam na
nowych ludzi plemię
jakich dotąd nie widziano
(J. Słowacki).
Wy nimi będziecie.
Będziecie wiosną Kościoła,
gdy będziecie mocni
wiarą i wiedzą (Jan Paweł II - Papież).
Wiara nie jest tylko mówieniem,
radosną pielgrzymką,
śpiewaniem piosenek.
Wiara jest człowieczym szukaniem, pytaniem,
a czasem męką rozumu i woli.
Niech za każdym krokiem
w tajniki stworzenia
coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia
i większym staje się Bóg (A. Asnyk).

Bądźcie mądrzy!
Pielgrzymi grup studenckich,
policjanci i żołnierze,
więźniowie i wolni.
Bądźcie mocni.
Bądźcie zdziwieniem dla Świata.
Pomagajcie niepełnosprawnym.
Brońcie słabszych.
To mówi mądrość Boża:
Teraz przeto Synowie moi
słuchajcie mnie
Kto mnie znajdzie,
znajdzie życie
Szczęśliwy, kto mnie
słucha
i codziennie czuwa
u moich drzwi (por. Prz 8, 25-35).
Więc czuwam
i koczuję u Bram Twoich
Jasnogórska Stolico Mądrości.

To przecież Ty, Wniebowzięta
Matko moja,
jesteś Matką mojej młodości
i mojej pierwszej miłości.
Moja Zagrzewna i Siewna,
Jagodna i Zielna,
Adwentna i Gromniczna
i taka Śliczna.
Tobie Ania i Janusz
ślubowali w Studziannie.
Weź ich miłość na ręce
jak Syna Swego
i niech będą zawsze
tak piękni i szczęśliwi.
Niech będą zawsze uśmiechnięci
tacy jak w Studziannie,
z łezką Ani otartą przez Janusza.
Bądź im, Matko z Panieńskiej Góry,
Matką Serdeczną i Rodzinną.

Do Europy trzeba wejść
z Łamaniem Chleba.
Tego gestu nie znają bezbożni.
Dlatego tyle tysięcy ludzi
umiera z głodem chleba
i miłości.
Ten wielki cywilizowany świat
nie zna miłości i miłosierdzia.
Wyście doznali dobroci ludzi,
którzy dzielili się z Wami
podczas pielgrzymki
chlebem, domem i dobrocią.
- Ty zasię spraw to
o Panienko Święta
aby dla wszystkich starczyło im serca (K. Makuszyński).

Ojcze Święty
zadumany nad Tryptykiem
czy Ty nas słyszysz?

To popatrz z nami w niebo
na Tę, która jest Zorzą Wieczorną
i Gwiazdą Zaranną.

Polećcie polskie gołębie
z biało-czerwoną w błękicie
na Plac Piotrowy polećcie
wysoko, od naszej Królowej
i Księżnej Łowickiej.
Z mazurkiem Chopina lećcie,
z oberkiem wróćcie do wierzb
reszta niech będzie milczeniem
przecież Ty, Ojcze, wszystko wiesz...
Ty wiesz!

Zmęczyłem Was
moje zbolałe i utrudzone
Dzieciaki Kochane,
Pielgrzymi Czcigodni!
Błogosławione są
Wasze stopy
i ręce wzniesione
ku niebu.
I twarze radosne
głoszące Bogu chwałę,
a ludziom pocieszenie.

Na początku Waszej pamięci
i na wierzchu Waszego serca,
chcę położyć modlitwę Wita Stwosza,
do Zasypiającej i Wniebowziętej
w Mariackim Ołtarzu:

Nie bierz mi tego za złe
żem Ci dał postać dzieweczki
odchodzącej od konfesjonału,
albo sypiącej kwiatki podczas procesji.
Żem jeno taśmeczką
wąziuchną przepasał Twe włosy,
A na ramiona
rzuciłem Ci chustkę,
jakbyś była mieszczką,
a nie Panią Niebios.

Ale za to
orszak Ci przydałem bogaty
i Aniołów grających
ze skrzydłami złotymi
(wg Janiny Stępniewskiej).
Moja Zasypiająca
i Wniebowzięta
Królowo,
Wita Stwosza
rzeźbiona dłutami.

Nie opuszczaj nas,
Matko, nie opuszczaj nas!
Gdzie my, o Matko,
ach gdzie pójdziemy
Matko pociesz,
gdy łzy płyną (por. A. Antoniewicz).

Na początku Waszej tęsknoty,
kładę Wam słowa,
które włożyła poetka
w usta Tej,
która jest Znakiem
Niezawodnej Nadziei:

Nigdym ja Ciebie
ludu nie rzuciła.
Nigdym od Ciebie
nie odjęła lica.
Jam po dawnemu
Moc Twoja i Siła.
Bogurodzica (M. Konopnicka).
Amen.
A teraz powiedzcie Bogu,
powiedzcie pielgrzymującemu Kościołowi,
czy Wy wierzycie w Boga...?

To Bogu niech będą dzięki.
Za to więcej Was kocham.